X. Jubileuszowa Terenowa Integracja „Dla Choinki” w Warce, w której mieliśmy w końcu, po wielu latach, szansę uczestniczyć, przerosła moje oczekiwania po stokroć. Planowane 150 załóg, według zasłyszanych nieoficjalnie informacji, przemieniło się w około 200. Zatem „wysoka frekwencja”, to zbyt liche określenie, jakie mógłbym zastosować. Samochodów było zwyczajnie multum!

Organizacja, której podjęli się wspólnie wawa4x4 i Warka Team, była na najwyższym poziomie. Wszystko przygotowane od początku do samiuteńkiego końca. Logistyka przy tak znacznej liczbie samochodów, kierowców, pomysłów – po prostu bezbłędna. Mimo ogromu aut, nie mieliśmy problemów w przejazdach na poszczególne oesy czy próby czasowe. Skierowanie startujących na trzy różne trasy zdało egzamin i nawet lekkie przestoje na próbach czasowych nie były irytujące, zaś roadbooki, mimo kilku chochlików, były dokładne i porządnie opracowane. Obsługa w pełni poinformowana i przygotowana na pytania z serii dziwnych.

Baza umiejscowiona została na Kempingu Sielanka nad Pilicą, co moim zdaniem było strzałem w dziesiątkę: zaplecze gastronomiczne miało gdzie się rozstawić, nieomal nieograniczone miejsca parkingowe i bezproblemowy dojazd. Nawet sanitariaty, które często odkłada się przy podobnych akcjach na dalszy plan, nie zawiodły. Baaa… momentami stanowiły dla wielu osób idealne miejsce do ogrzania zmarzniętych rąk i twarzy.

Wielkie brawa należą się także bez dwóch zdań kierowcom – ciśnienia brakło, co oczywiście nie oznacza, że brakło adrenaliny. Każdy chciał wypaść jak najlepiej, ale znaczne istotniejsza była pomoc i współpraca. Integracja nastąpiła pełną gębą – pojawiło się chyba wszystko – landryny, nissany, łady, suzy, wydumane zmoty i czego tam jeszcze nie było… nawet stary star zawitał na plac. Banan na twarzy i wielkie zainteresowanie widoczne niemal u każdego.

W powietrzu, mroźnym nieco, wirowały śnieg i helikoptery…

Strat w ludziach nie odnotowano (choć integracja, która zapewne jeszcze trwa, może te wyniki lekko zaburzyć). Sprzęty lekko ucierpiały, choć tragedii nie było – tu i ówdzie leżały połamane części oświetlenia, były także lekkie skoki w bok i ataki na drzewa, gdzieniegdzie pourywano elementy zawieszenia. Trafiła się ponoć również rolka… Mimo ogólnej ostrożności, o którą prosili organizatorzy, tańce na lodzie były chyba nieuniknione. My również kilka razy lecieliśmy bokiem, bowiem oblodzenie niektórych leśnych dróg zwyczajnie nie umożliwiało żadnej kontroli.

Okolice Warki piękne – szczególnie miejsca nad samą Pilicą. O ile organizatorzy udostępnią później roadbook, z chęcią skorzystam z niego w okresie wiosennym – trasy wiodące nad rzeką są wprost bajeczne.

Zakończenie imprezy, połączone z loterią fantową i kilkoma licytacjami, dopiero pokazało to, z jaką pompą Integracja była zorganizowana. Sponsorzy dopisali, czego efektem były gruuuube fanty wygrywane na loterii. Szacun dla organizatorów za zdobycie sponsorów, zaś dla tych drugich za profesionalne podejście do tematu. Gdyby nie pogoda i jej wpływ na jakość połączenia naklejka-fura, jeździłbym z Waszymi wlepami chyba cały rok!

Sądzę, że główny cel, jaki przyświecał organizatorom, sponsorom i uczestnikom, czyli świąteczna pomoc domom dziecka, zostanie w tym roku w 100% wypełniony.

Za rok nie może nas zabraknąć!

Fotki są TUTAJ.