24h w Rydze to niewiele, jednak wystarczająco dużo, aby chcieć tam powrócić…

Na wstępie pragnę zaznaczyć, że moje odwiedziny w Rydze były czysto przypadkowe – ot międzylądowanie na trasie Warszawa – Norwegia. Choć nie jest to do końca po drodze, w momencie rezerwacji biletów, takie połączenie było najbardziej uzasadnione ekonomicznie… a docelowa Norwegia była niebywale wymagająca, jeśli chodzi o zasoby pieniężne – ale o tym kiedy indziej.

Warszawa – Ryga : 1h 25 min

Po opuszczeniu pokładu samolotu i odebraniu bagażu, wraz z ekipą udaliśmy się w kierunku informacji turystycznej. To zdecydowanie pierwsze miejsce, w które nowo przybyli do Rygi turyści powinni się udać. Po pierwsze można tam uzyskać dokładne informacje na temat transportu publicznego, miejsc wartych odwiedzenia czy najbliższych hoteli. Seria darmowych map pomoże w rozeznaniu się w sieci głównych ulic stolicy Łotwy. Co ważne, w IT można także nabyć bilety komunikacji miejskiej – już za 1.90 łata (około 12 złotych) można przez 24h podróżować każdym środkiem transportu publicznego. Jeśli planujecie pozostać nieco dłużej niż jeden dzień, warto zorientować się w cenach pozostałych biletów okresowych (LINK). Z lotniska odjeżdża autobus linii 22, który dowiezie Was do samego centrum.

MiG vs. Airbus

Nim jednak wsiądziecie do autobusu, szczerze polecam krótki spacer za wieżę lotniska. Po kilkudziesięciu metrach dotrzecie do Rīgas Aviācijas Tehnikas Muzejs, czyli muzeum lotnictwa. Ta prywatna inicjatywa, której przewodzi Victor Talpa, to ogromna połać zielonej trawy wypełniona tonami żelastwa w postaci śmigłowców, samolotów i różnej maści lotniczego sprzętu mechanicznego i nawigacyjnego, głównie z czasów ZSRR. Już od wejścia na teren straszą łopaty największego produkowanego seryjnie jednowirnikowego śmigłowca świata – Mi-26. Oprócz niego, kilka wciąż budzących respekt naddźwiękowych MiGów, maleńki samolot An-14 zwany pszczółką oraz ciężarowy gaśniczy MAZ-7310 o napędzie 8×8. Znajdzie się także szybowiec, kilka samolotów pasażerskich, trochę rozebranych silników, leżących odłogiem kół i wyjadanych przez rdzę kadłubów oczekujących na nową młodość. Pracownicy nie chodzą w białych rękawiczkach, jest kurz, panie nie pilnują, żeby czasem nikt nie dotknął eksponatu, można się pobrudzić smarem – w skrócie: jest klimat. A cały ten kawał historii otoczony jest nowoczesną infrastrukturą i startującymi co kilkanaście minut samolotami XXI. w.

Opłata za wstęp chyba pozostaje zagadką, ale szef jest elastyczny – można negocjować. My za dwie osoby zapłaciliśmy 10 euro. Moim zdaniem warto, zaś na przedsmak proponuję WWW Muzeum.

Bukwy

Już pierwsze kroki na mieście powodują lekki dysonans – przygotowany byłem na język, którego nie rozumiem, tymczasem dość często wśród mijanych osób pojawiał się język rosyjski. Podobnie było z napisami – w wielu miejscach napotkałem znajome z pierwszych klas mej podstawówki bukwy. Jak się okazuje, wciąż łatwo zauważyć wpływ czasów, gdy Łotwa należała do ZSRR – w samej stolicy Łotyszy jest mniej niż połowa. Wpływy języka rosyjskiego na Łotwie są na tyle widoczne, że w lutym 2012 roku odbyło się nawet referendum konstytucyjne, dotyczące zmian do konstytucji, mających ustanowić język rosyjski drugim obok łotewskiego językiem państwowym i drugim językiem urzędowym w samorządach. Większość biorących udział w referendum była jednak przeciwna takim zmianom.

W miasto czas

Nie sposób zasmakować Rygi bez przechadzki ulicami centrum tego miasta. Stare zabudowania sąsiadują tu z nowoczesnymi szklanymi budynkami. Przy jednej z ulic stoją popularne Ople czy Fordy. Jednak już za rogiem, najtańszym autem jest Mercedes ML – tuż obok stoi najnowszy Bentley Continental. Prócz kuchni łotewskiej, spróbować można litewską, estońską, rosyjską oraz wszechobecne hamburgery czy kebaby.

Co się tyczy potraw – łotewskie smakołyki nie zniewoliły mojego podniebienia. Kuchnia łotewska nie należy do najbardziej urozmaiconych, choć niewątpliwie najeść się można. Dominują potrawy mączne i rybne – jeśli chcecie szybko zaspokoić głód, warto spróbować wszelkiej maści pierogów (z boczkiem, serem, kapustą czy słoniną) oraz ceppelinów. Zup jest jak na receptę. Podobnie z warzywami, które w tym kraju są dość drogie. Ponieważ kuchnia łotewska jest dosyć ciężka, warto do potraw spróbować miejscowego pieczywa z kminkiem. Łotewski chleb – tak razowy, jak żytni, uznawany jest za nadzwyczaj smaczny. Choć, mówiąc delikatnie, nie przepadam za kminkiem, kuracyjny efekt szybko mnie doń przekonał.

Mających delikatne żołądki, przestrzegam jednak przed chlebem podawanym w knajpach do piwa. Przynajmniej tym, którego posmakowaliśmy w ogródku piwnym Nekadu Problemu (No Problem). To, co dorzucili do pysznego złocistego trunku, przypominało ciemnawą bryłę tłuszczu. Smakowo nie było złe, jednak pochłonięcie kilku kromek przypominało zjedzenie ołowiu 🙂 Na pocieszenie wypiłem tam jedno z lepszych mojito 🙂

Pomiędzy knajpami warto się poruszać pieszo. Jeśli jednak nogi odmówią współpracy, można przesiąść się w jedną z wielu ogólnodostępnych riksz.

Stare Miasto

Na Stare Miasto również trzeba dotrzeć. Bez dwóch zdań. Tym bardziej, że jest ono częścią centrum. Budynki wprost zapierają dech w piersiach a ich stan wydaje się być świetny. Do tego bruk bez braków, urok drewnianych okiennic i klimatyczne wieczorne oświetlenie uliczek.

Inne spostrzeżenia

Spore różnice w warstwach społecznych widać także poza centrum Rygi. Wśród małych uliczek, stare drewniane chałupy z rozpadającymi się płotami sąsiadują z nowo wybudowanymi willami.

Mieszkańcy Rygi są w dużej mierze otwarci i pomocni. Chętnie wskażą drogę i doradzą co warto zobaczyć w okolicy. Nam udało się nawet wkręcić na kilka chwil na tutejsze wesele (tak było!). W zasadzie nie różniło się ono od naszego – jedzenie, picie, zabawa, zabawa i jeszcze raz zabawa… no może poza facetami ganiającymi późną porą w sukienkach 🙂 Choć z drugiej strony – czy u nas się to nie zdarza? 🙂

Nauczony doświadczeniem, chciałbym również podkreślić, iż po godzinie 22. nie ma możliwości zakupu alkoholu poza restauracjami czy barami. Tyczy się to zarówno „zwykłych” sklepów, jak i stacji benzynowych. Aha… piwo też jest alkoholem 🙂 Zatem wieczorny łyk złotego trunku lub lampkę wina zaplanować należy już za dnia.

Łaty nie są popularne w naszych kantorach, więc warto zadbać o ich zakup nieco wcześniej niż w dniu wyjazdu.

ZDJĘCIA

Dostępne, jak zwykle TUTAJ.

Linki

Przed podróżą polecam zerknięcie w następujące miejsca:

LIVE RIGA

Riga Life

Portal Miasta Ryga