Mimo utrudnień, jakie zaserwował korek na ul. Marsa, Targi OffRoad Show Poland obrodziły w zwiedzających (choć, rzecz jasna, jest to tylko moja mało obiektywna ocena, bowiem założeń organizatorów nie znam).

Już przed wejściem witały Gelendy, Unimogi, Land Rovery i innej maści terenówki, co zapowiadało godziny lawirowania między furami i stanowiskami ze szpejem, a co najmniej spowodowało pojawienie się banana na mej twarzy 🙂

Środek jednak nieco zweryfikował mój zapał – zabrakło wielu producentów samochodów, którzy od lat mają w swej ofercie coś terenowego lub przynajmniej uterenowionego – nie było oficjalnych przedstawicieli Land Rovera, miałem chrapkę pooglądać z bliska Iveco Massifa, który też się nie pojawił. Zabrakło Toyoty, choć tę dzielnie prezentowali właściciele zrzeszeni w TLCoc.

Zacne stoisko miał za to Jeep Autotraper , gdzie można było przejechać kawałek Rubiconem na specjalnie przygotowanej konstrukcji imitującej trawersy i stromy podjazd. Było efektownie. Można było pomacać Mistubishi z ich flagowym Pajero, wspierane przez Klub Użytkowników Pajero, który niniejszym pozdrawiam. Pokazał się Mercedes ze swą G klasą, która przyciąga, jak magnes, choć niszczy portfel 🙂

Zdecydowanie dopisali kierowcy, startujący w rajdach – zmot było sporo i miło było zamienić kilka słów z ich właścicielami. Niemałą popularnością cieszyły się auta indywidualnie przygotowane do turystyki. Mój podziw wzbudził zacnie przygotowany Bremach, jak i niebanalny pickup L200 ze stajni Mistubishi. Już teraz wiem, że kilka pomysłów z pewnością wykorzystam u siebie. Oko cieszyły także ustawione wzdłuż hali prywatne auta, pośród których trafić mogliśmy na terenowego Fiata 500 [sic!], dopieszczone ARO 243d, których niegdyś w naszych służbach publicznych bywało sporo. Pojawiło sie także jedno z moich marzeń – VW Transporter T3 w wersji Syncro. Mniam.

Akcesoriów, szpeju, gadżetów i części zamiennych było jak na lekarstwo. Były solidnie przygotowane Rajdy4x4.pl, jak również producent przegubów i innych elementów napędowych Euro Driveshafts, był też Diffland, czyli nieautoryzowany serwis LRa. Zainteresowani mogli porównać kilka rozwiązań namiotów dachowych. Ale w sumie to byłoby na tyle.

Praktycznie nie było quadów ani motocykli. Obiecywane „rzadkie modele nieznanych marek” raczej pozostały tylko hasłem. Sam pomysł, moim zdaniem, zdecydowanie wart jest poparcia, choć pierwsza edycja bez dwóch zdań pozostawia niedosyt. Będę jednak kibicował kolejnym edycjom, jeśli oczywiście te się pojawią.

GALERIA ZDJĘĆ.